Przez ostatnie dni wiele się u mnie działo. Przygotowuję nowe działania na bloga, pracuję i biorę udział w niezwykłym projekcie, o którym pisałam w moim poprzednim poście. Pomysłodawcy projektu zmobilizowali mnie do działania, o którym coraz głośniej jest dziś na facebooku i nie tylko.

Tak więc założyłam zbiórkę na nowy wózek, dostawkę oraz rehabilitację. Długo biłam się myślami, zastanawiałam czy powinnam to zrobić. Zakłada zbiórkę się bardzo szybko, ale… trudniej jest potem. Niestety bez tego sprzętu nie będę mogła być tak aktywną osobą jak bym tego chciała. Do sprawności po wypadku wracam powoli – niestety czasu nie cofnę.

Wiem, że osób potrzebujących jest wiele i pewnie jest ktoś kto potrzebuje takiej pomocy bardziej… – niż ja. Niestety ja bez tego sprzętu nie pójdę o krok dalej. Nie zrealizuje swoich planów tak szybko jak bym chciała. Rehabilitacja to długi proces, a ja nie chcę czekać aż będzie lepiej. Chcę żyć tak już dziś. Chcę działać i  zmieniać to miasto.

Skarżysko nie jest duże, ale mimo to są miejsca, do których nie jestem w stanie dotrzeć sama. Na dalsze trasy jestem zmuszona korzystać z pomocy rodziców, przyjaciół i taksówek… To trudne do zniesienia, bo czasem gdzieś nie jestem, bo nie ma mi kto pomóc. 

Wielu z was wie, że mieszkałam kiedyś na trzecim piętrze. Wiele lat walczyłam przeprowadzkę na parter. Udało się dopiero po wypadku. Powoli dostosowywałam mieszkanie do swoich potrzeb. Zajęło mi, to kilka lat. Nie dostałam dotacji z Pefronu ani Pcpru. Za wszystko zapłaciłam własnym zdrowiem straconym w wypadku. Dziś brakuje mi tego co odebrał mi wypadek, ale się nie podaję. Niestety teraz poruszam się na wózku wolniej niż kiedyś, to potęguje u mnie strach, że sobie nie poradzę w razie jakiegoś zagrożenia. Nie mówiąc o tym, że jeśli zabraknie mi sił w połowie dogi to nie uda mi się nawet wrócić do domu. Dlatego rzadko wychodzę sama.

Przed wypadkiem nie bałam się niczego. Teraz mam więcej pokory. Nie chcę jednak by mój obecny stan mnie pokonał. Dlatego Proszę Was o pomoc. Wcale nie jest to dla mnie łatwe. Wolę pomagać niż prosić o pomoc.

Zwłaszcza, że nadal funkcjonuje w Polsce stereotyp znaczeniowości osób niepełnosprawnych. Trudno jest z tym walczyć, a jeszcze trudniej przestać myśleć: Co ludzie powiedzą? Odbyłam ogromną walkę z sobą i pod wpływem przyjaciół założyłam tę zbiórkę TU

Mam świadomość, że kwota zbiorki jest duża i potrzeba wielu serc by się udało. Mam jednak nadzieję, że pomożecie mi wygrać lepsze życie.

Na moim blogu jest odnośnik do zbiórki. Liczę na to, że czytelnicy mojego bloga również będą ją udostępniać gdzie się tylko da.

Z góry dziękuję za wszelką pomoc. 

 

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *