TWÓJ FACET MA SYNDROM – UCIEKAJĄCY PAN MŁODY?

Wcale nie chodzi o to, że facet ucieka w dniu ślubu. To się zdarza, zarówno mężczyznom jak i kobietom, ale są to jednak nieliczne przypadki. W skali ilości związków, małżeństw i rozstań… Można je policzyć na palcach. Problem jednak leży gdzie indziej. Wielu mężczyzn z jakiegoś powodu boi się formalizacji związku. Mimo, że nadal zawiera się małżeństwa, to wielu mężczyzn ucieka od tematu.

Zastanawiałam się dlaczego tak jest. Dlaczego tylu współczesnych mężczyzn nie chce legalizacji swojego związku? Co powoduje, że tak alergicznie reagują na pytania i sugestie na temat małżeństwa.

Czego mężczyźni tak naprawdę się boją? Utraty wolności? Rutyny? A może boją się tego, że w pewnym momencie ich związki będą wyglądać jak te, które obserwowali w swoich rodzinach.

Nie da się ukryć, że do związku wnosimy nie tylko miłość. Wnosimy też spory bagaż obserwacji, nawyków, zachowań. Zwykle nie jesteśmy tego świadomi. Wynosimy do niego, to zwykle zaobserwowaliśmy w domu. Choć zwykle nie lubimy się do tego przyznawać. Wielu czytelników tego wpisu oburzy się twierdząc, że ich związek różni się od związków ich rodziców, czy potencjalnych teściów. I jet inny, ale bywa bardzo podobny… Tego czym nasiąkamy przez lata w rodzinnym domu nie widać od razu, ale jest. Próżno tego szukać w walizkach, do których spakowaliśmy rzeczy. To co wynosimy z domu jest w nas głęboko, ale prędzej czy późnej to wychodzi na wierzch.

Na początku związku zwykle chcemy być jak najlepsi, ale z czasem opadają wszystkie maski. Zwłaszcza gdy mieszka się razem. Wtedy jeśli tylko się chce można zobaczyć wszystko. Nawet to, czego zwykle nie chcemy widzieć…

Czy unikanie formalnego związku to moda? A może wygoda?

Czy jest o skutek mieszkania razem przed ślubem? Nie sądzę… może tak być w jakimś procencie przypadków, ale jest ich zbyt mało by zwalać winę tylko na to.

Co więc usprawiedliwia strach przed odpowiedzialnością za siebie i drugiego człowieka? Za miłość i jej owoce?

Przez ostatnie dni wiele kobiet usłyszało przy świątecznym stole odwiecznie pytanie : Kiedy ślub, jesteście z sobą tak długo? Oświadczył ci się już? Tego typu pytania krępują i bolą. Jeśli niema się na palcu pierścionka w pewnym momencie usłyszy się, że lata lecą… Ale co ma zrobić kobieta gdy jej ukochany się nie deklaruje tego czego oczekuje otoczenie… Takie uwagi powodują doła. Bo wychodzi na to, że wina jest nie po tej stronie, po której się wydawała. Jak lawina spadają nas kompleksy, a w głowie dudni pytanie: Dlaczego on mnie nie chce? Dlaczego nie chce ślubu, rodziny, szczęścia… To sprawia, że przez kilka miesięcy je to męczy… Zwykle przy kolejnych świątecznych spotkaniach znów usłyszą, że lata płyną. A przecież to nie kobiety o tym decydują. To nie one są oświadczają.

Kobiety nie mają łatwo, bo niby co tu zrobić? Chciało by się powiedzieć z wyrzutem…: To samolubne! Ale to nie jest proste bo można kiedyś usłyszeć, że jest się w związku do którego ktoś ukochanego zmusił. Mogła by to by rodzina lub okoliczności. Żadna kobieta tego nie chce… W miłości nie da się przeforsować niczego na siłę. Niema sensu czekać na zmianę zdania w nieskończoność, bo może się okazać, że żyjemy iluzją. Trudno powiedzieć kiedy powinniśmy zrezygnować. Po ilu latach powiedzieć stop I nie czekać. Jest to kwestia bardzo indywidualna. Ja podjęła bym decyzję gdybym tylko wiedziała, że ktoś nie chce ślubu. Nie chciała bym czekać latami. Przedstawiać kogoś mój chłopak po 7-9 latach…, to głupio to brzmi. Nie warto robić nic na siłę. Wbrew sobie…

Nikt nie da nam gwarancji na miłość, bo to nie jest pralka... Miłość jest jak roślina, która potrzebuje opieki i dbania o nią każdego dnia, a nie tylko wtedy gdy ktoś sobie o tym przypomni. Dbanie o związek wcale nie jest proste. Nie ma jednej recepty na szczęśliwe życie, bo dla każdego szczęściem jest co innego. W większości przypadków wystarczyło by szczerze porozmawiać o oczekiwaniach i potrzebach. O tym czym jest dla nas szczęście…

Dlaczego tak bardzo boimy się rozmowy i szczerości? Po co oszukujemy siebie i ukochaną osobę przyznając się do tego co pragniemy tylko w internecie, gdy chowamy się za mniej lub bardziej wymyślnym nickiem?

Możemy przecież rozmawiać. Rozmowa jest jednak ryzykiem, bo może się okazać, że trzeba będzie zacząć od nowa. Im wcześniej, to zrobimy tym łatwiej nam będzie odejść. Szczęście może być tuż za rogiem. Wybór należy od nas. Ktoś kto naprawdę kocha nigdy nie ucieka. Nie każe czekać na nieokreślone – Kiedyś…, bo może ono nie nadejść Nigdy. Nie warto być samotnym w związku i tracić czas na czekanie. 

 

 

3 Replies to “TWÓJ FACET MA SYNDROM – UCIEKAJĄCY PAN MŁODY?”

  1. Nie rozumiem dlaczego dla kobiet małżeństwo jest tak bardzo ważne. Naprawdę Kasiu powiedziałabyś żegnaj tylko dlatego, że nie usłyszałabyś oświadczyn po kilku latach? Mimo, że partner będzie Cię kochał, szanował? Popatrz ile jest małżeństw, które po roku, dwóch się rozpadają. Ten papierek nie daje żadnej gwarancji. Natomiast jest wiele par, które żyją latami bez ślubu i są szczęśliwi. O tym trzeba rozmawiać, to musi być decyzja obojga partnerów. Dla mnie ważniejsze jest, by związek był udany, by oboje ludzi byli sobie bliscy, by umieli razem żyć. Jeśli partner mi się oświadczy to owszem, przyjmę oświadczyny, ale jeżeli tego nie zrobi, ale nadal będzie moim wspaniałym towarzyszem życia, to świat się nie zawali. Nie wiem, chyba jestem odmieńcem, bo nie mam parcia na ślub. A już myślenie, jak przedstawiać swojego partnera, czy co ludzie powiedzą, to już wogóle dla mnie kosmos. To jest nasze życie, nasza sprawa i nasza decyzja, a czy komuś się to podoba, czy nie, to już mało mnie obchodzi.

  2. Nie będę się zarzekać że nie odeszłabym, ani że bym odeszła. Każda z nas ma inne oczekiwania. Nie była bym z kimś kto mnie nie szanuje lub nie chce mieć dziecka… codo ślubu nie wiem. Napisałam tekst by dać do myślenia bo życie jest jedno

    1. To prawda, że każda z nas ma inne oczekiwania i szanuję to, choć nie do końca rozumiem. Co innego, gdy właśnie w związku są lub mają być dzieci, wtedy taki ślub miałby pewnie dla mnie większe znaczenie, a tak cieszę się tym co mam i nie oczekuję więcej na siłę.
      W każdym razie tekst daje dużo do myślenia, więc zamierzony efekt w stu procentach spełniony.
      Pozdrawiam.

Dodaj komentarz