LITERACKA KAWIARENKA – CZYLI SPOSÓB NA INNY WIECZÓR.

Jesień… taka nie typowa. W domu zimno, że nawet herbata z malin nie pomaga, a na dworze wiosna 20 stopni. Ciężko jest w ten czas być sobą. Zwłaszcza, że na wózku zimniej. Słowa nie chcą wypływać spod palców trudniej tworzyć i nawet kocica się skarży żałośnie pragnąc ciepła. Nie mogę jej wypuścić na słońce, bo świat zewnętrzny ją przeraża. I choć zapachy z moich kół kuszą. Ona woli się tulić, odsuwać mnie od pisania. Poezja tworzy się we mnie sama. Wystarczy tylko mały impuls. Proza to jednak inna sprawa. Lubię jednak takie wieczory jak dziś. Lubię posłuchać innych. Obejrzeć okruchy wspomnień i wrażeń… Dotknąć w ułamku chwili to co jest takie ulotne. To co da się zatrzymać tylko w słowie i dźwięku.

FRASZKI DOBRE NA WSZYSTKO

Lubię szaleć, ale Prymaprylis nie jest moim ulubionym dniem. Wiele funkcjonujących wtedy żartów zupełnie mnie nie śmieszy, czy to znaczy, że nie mam poczucia humoru? Nie po prostu żart musi być dobry…, opracowany, zabawny i dający do myślenia. A o to trudno. Pierwszy czerwca jest jednak doskonałym dniem dla lektury fraszek. Można sięgnąć po książki z tym gatunkiem, ale jest coś znacznie lepszego. To wieczór z fraszką. Członkowie naszej grupy literackiej brali udział w Kolejnej edycji Kawiarni Literackiej „Satyrycznie i lirycznie”