ŚWIATEŁKO W TUNELU

Dawno mnie nie było. To znaczy byłam, ale nie było tu moich śladów… Co jakiś czas ląduję na rozdrożu. Muszę wtedy zweryfikować nawet swoje zdrowie. Bo u mnie jak się coś zaczyna dziać, to wszystko na raz. Ciężko mi się wtedy rozpisać na blogu. Uzewnętrzniać się… Nie chodzi o mnie, ale naruszyłabym też czyjąś prywatność. A tego nie chcę i nie mogę robić. W takich chwilach nie umiem założyć maski. Udawać, że jest super.

Nie umiem wtedy pisać uroczych tekstów o niczym… Gdy kogoś tracę i przechodzę kolejną trudną dla mnie żałobę. Bo wtedy super nie jest. Wiem, że bywa tak u nas wszystkich. Nie tylko tych niepełnosprawnych. Zawsze, gdy wylewam z siebie smutek zastanawiam się przed publikacją tekstu i zwykle wpis ląduje w koszu. Ten blog nie jest po to, by was dobijać, a motywować. Pokazać, że w życiu kobiet na wózkach bywają nie tylko smutki i cienie. Zdarzają się też radości. Rzeczy naprawdę niezwykłe, które rozświetlają życie w walce o leprze jutro. Po to też jest ten blog.. By pokazać wam nie tylko te ciemne strony. Nie chcę by było depresyjnie a nie lubię udawać. Zdarza się, że nie mogę czegoś przeskoczyć. Codzienność, rutyna, bariery… potrafią przygnieść na chwilę nawet tych najsilniejszych. Postanowiłam trochę powalczyć o te zmiany na własnym terenie. Długo przygotowywałam się do działań, które niedługo wam przedstawię. Ostro działamy… Dlatego jest szansa, że pojawiające się światełko w tunelu zabłyśnie u nas na dłużej.

 

Dodaj komentarz