SPOTKANIE Z JURKIEM OWSIAKIEM

Od lat działa w Polsce WOŚP. Opinie na jej temat są różne, ale faktem jest, że każdy z nas prędzej czy później skorzysta ze sprzętu kupionego przez Orkiestrę. Ja miałam taką okazję 9 lat temu, po wypadku. I dziś patrzę na Orkiestrę przez zupełnie inny pryzmat niż kiedyś, choć zawsze wspierałam Finały WOŚP, choćby symboliczną złotówką wrzuconą do puszki. Kiedy nie mogłam wyjść z domu wysyłałam smesa. Niestety na czynny udział w licytacjach płyt, książek itp. rzeczy zwykle nie mogłam sobie pozwolić ze względów finansowych. Mimo to, zawsze wierzyłam, że choćby nawet mała kwota ma znaczenie. Z domu wyniosłam przeświadczenie, że rzeczy wielkie tworzy się z gestów…

Dziś, aż trudno mi uwierzyć, że od pierwszego Finału WOŚP minęło tyle lat. Nigdy nie udało mi się pojechać na Przystanek Woodstock, który teraz przyjął nawę Pol’and’Rock Festival, ani być w Warszawie podczas Finału WOŚP choć bardzo o tym marzyłam. To było by szansą na spotkanie Jurka Owsiaka. Człowieka z charyzmą, który był/ i jest w stanie w środku zimy zjednoczyć miliony Polaków. Naród, który wciąż narzeka w czasie zbiorki bije rekordy w czynieniu dobra. A sprzęt kupiony przez Orkiestrę liczy się już w tysiącach. 

Przez kilka ostatnich dni zastanawiałam się jak to zrobić by przy okazji wizyty Pana Jurka w Skarżysku przekazać na kolejną licytację WOŚP kilka egzemplarzy mojego ostatniego tomiku wierszy. Pomysł przyszedł mi do głowy nagle. Początkowo miałam plan, by zrobić to w kuluarach spotkania, bez kamer. Przypadek sprawił, że stało się inaczej. Nie miałam wyboru i musiałam zrobić to publicznie… Trudno. Zrobiłam to dla siebie, z ludzkiej potrzeby serca. A nie dla sławy czy pokazania się w mediach. Cieszę się, że się udało. Na zawsze zostanie mi w pamięci Nasze spotkanie i chwila rozmowy.

Jest jednak jeden ważniejszy powód dlaczego od wczoraj moje serce wypełnia ogromna radość. W przyszłorocznym Finale WOŚP będę miała odrobinę większy udział niż zwykle. 

Mam nadzieję, że przed Finałem WOŚP wyjdzie moja książka. Obiecałam Panu Jurkowi, że co roku wyślę kolejną publikacje jeśli tylko mi się uda wydać zaplanowane książki i tomiki. Troszkę tego jest. Ale nie jest, to łatwe.

Dziękuję mojemu szefowi Brunonowi Sokołowskiemu, że pozwala mi pozostać sobą i realizować moje zwariowane pomysły. Może przy następnym spotkaniu, to ja podejdę do Pana Jurka? Zobaczymy. 

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *