POLKI NAPRAWDĘ ODKŁADAJĄ MACIERZYŃSTWO?

Na powyższe pytanie moim skromnym zdaniem nie odpowiedziała Kampania Fundacji Mamy i Taty – Nie odkładaj macierzyństwa na potem.

Uważam, że nie odpowiedziały na to pytanie wnioski organizatorów kampanii. Pewne jest tylko to, że dzięki tej kampani wielu ludzi solidarnie wyśle Fundacji datek – odda 1% . Tylko ja się zastanawiam na co ta kasa pójdzie….? I coś mi mówi, że ta kampania, to nie jest ostatnie słowo w tej sprawie – niestety.

Ktoś niestety zapomniał spojrzeć na sprawę szerzej, zapoznać się z danymi do których dotarłam ja i wielu internatów. Brak dziecka to problem, który powoduje wiele rzeczy. I nie można patrzeć na tę sprawę wybiorczo, bo przyczyny można wypisywać i wypisać: choroby, stres brak, pracy – choć nie koniecznie – nałogi, poronienie, śmierć dziecka itp. Ta lista jest długa i każdy mógłby coś dopisać…

A od tej Kampanii dzieci nie przybędzie na pewno.

Pewne jest za to, że kobiety będące w przedziale w przedziale wiekowym 23-40 będą mieć jeszcze bardziej przekichane. Nie wszystkie są w związkach. I wcale nie dlatego, że nie chcą. A teraz kiedy zrobiło się tyle szumu wokół tej kampanii, to dopiero się zacznie… Przecież wyścig do szczęścia zaczyna się już na studiach. Wiele kobiet decyduje się na ślub, dziecko jeszcze na studiach. Spora liczba broni dyplom jako mama… W skali kraju, to wedle moich szacunków ok 2-3 tys mam, a może nawet więcej…

Co nas powstrzymuje przed posiadaniem dziecka?

– Brak partnera, bak ślubu, wiara, sytuacja rodzinna (kobieta po ślubie nie dostanie renty po ojcu, alimentów na swoją naukę). Stan zdrowia nie zawsze pozwala na dziecko mimo, że kobieta jest teoretycznie zdrowa – sprawna. Powodem może być poronienie, wada genetyczna, której nie widać, bezpłodność partnera… Nie robimy sobie takich badań jako młode osoby, bo często myślimy o nich dopiero po kilku latach starań o dziecko. Kiedy podejrzewamy, że coś jest nie tak, a bezpłodność dotyka obu stron.

Wszystkim się wydaje, że jak dziewczyna nie wychodzi za mąż, to nie marzy o szczęściu. Rodzinie. Tylko tego właściwego faceta czasem trudno znaleźć, a nawet jak się znajdzie to nie ma gwarancji, że tak już będzie zawsze. Dowodem na to jest rosnąca liczba rozwodów i samotnych matek.

Świadomą decyzję o rezygnacji z macierzyństwa podejmuje może 1% zdrowych kobiet. I teraz się je piętnuje. Za co? Że wolą nie rodzić i nie krzywdzić? Nie przekazać genetycznej choroby…

Czasem zastanawiam się gdzie ja żyję? Czy ktoś kto wymyślił tę kampanię uzmysłowił sobie że: Macierzyństwo to temat, który nie dotyczy tylko bogatych, wykształconych kobiet na stanowiskach… – To jest Bzdura! I to totalna.

Wśród szacunków niebieskiej linii 30 tyś kobiet jest gwałconych? Tylko co 10 zgłasza się na policję denuncjując gwałciciela. Powodem jest wstyd i to że wiele zapadających wyroków jest haniebnych, bo często obwinia się nie sprawcę, a ofiarę… A przecież skutkiem gwałtu bywa ciąża. Wiele ofiar gwałtu nigdy potem nie chce obcować z mężczyzną z powodu traumy więc jeśli pragną dziecka to mogą liczyć na adopcje, albo in vitro.

Do tego dopiszmy X % ofiar molestowania seksualnego. Co gorsza liczba ofiar rośnie i nie mówię tu tylko o kobietach. Czy ktoś dowarzy się zbadać ile z tych ofiar nie jest w stanie nigdy obcować seksualnie?

 Nawet jeśli się ten wynik zweryfikuje wskaźnik kilkunastu tyś ofiar do konkretnej liczby X, to itak za wiele.

Przeczytałam ostatnio w necie że niepełnosprawni są poniekąd zwolnieni z Macierzyństwa. A niby kto dał komuś prawo decydować za mnie? Jestem kobietą na wózku. Nie mam dziecka, ale nie z powodu choroby. Uważam, że dziecko powinno się mieć świadomie. Z właściwym człowiekiem. Nie chciała bym, by moje dziecko było na łasce innych. Rodziny czy domu dziecka. Gdybym była chora genetycznie nie zdecydowała bym się na dziecko. Ale to moja decyzja. I nikt nie ma prawa oceniać tego czy jestem sama czy nie. Nie jestem człowiekiem drugiej kategorii, a po tej kampanii czuje nawet piątej…

Kobiety w tym kraju nie zrezygnowały z prokreacji i mają dzieci. W ciąży było, jest w ostatnich 5 latach wiele moich koleżanek, znajomych sąsiadek. Na ulicach miasta w którym jest wiele os. starszych widzę też kobiety z wyraźnie zarysowanym brzuszkiem. Nie trzeba mieć nobla by odróżnić otyłość od ciąży. Kiedyś kobieta w błogosławionym stanie była święta. Teraz kobiety pyta się na rozmowie kwalifikacyjnej czy planują dzieci. A przecież to ich sprawa, ich decyzja. Jeśli chce się zachęcić kobiety do macierzyństwa, to nie wolno dopuszczać do takich pytań. Kobieta ma prawo być matką kiedy chce i nikt nie może jej z tego tytułu dyskryminować. Wstrząsnęła mną historia Anny Tymko mobingowanej za in vitro…

Jak widać u nas punkt widzenia zależy od punktu siedzenia. Dzieci tak – in viro nie. Smutne. Czy ktoś jeszcze pamięta, że nie wszyscy mamy wolną wole i nie wszyscy jesteśmy katolikami.

Dodaj komentarz