LITERACKA KAWIARENKA – CZYLI SPOSÓB NA INNY WIECZÓR.

Jesień… taka nie typowa. W domu zimno, że nawet herbata z malin nie pomaga, a na dworze wiosna 20 stopni. Ciężko jest w ten czas być sobą. Zwłaszcza, że na wózku zimniej. Słowa nie chcą wypływać spod palców trudniej tworzyć i nawet kocica się skarży żałośnie pragnąc ciepła. Nie mogę jej wypuścić na słońce, bo świat zewnętrzny ją przeraża. I choć zapachy z moich kół kuszą. Ona woli się tulić, odsuwać mnie od pisania. Poezja tworzy się we mnie sama. Wystarczy tylko mały impuls. Proza to jednak inna sprawa. Lubię jednak takie wieczory jak dziś. Lubię posłuchać innych. Obejrzeć okruchy wspomnień i wrażeń… Dotknąć w ułamku chwili to co jest takie ulotne. To co da się zatrzymać tylko w słowie i dźwięku.

W czasie gdy wszyscy pędzą warto się zatrzymać i wsłuchać w siebie na przestrzeni lat. Oswoić swoje pragnienia, tęsknoty w blasku świec… szepcie Dziś miałam taki wieczór. Pełen radości, nostalgii i twarzy za którymi wart było zatęsknić Mogła bym pisać i pisać o wierszach o talencie, o oprawie muzycznej i o przyjaciołach po piórze. Czasem jednak mniej, znaczy więcej.

Wszystko po to, by nie przyćmić wierszy… Mnie zapadł w pamięć ten:

Powróć miłości

Zadumana nad wierszem, nad piosenką

Tęsknota przyszła do mnie nocną porą

Gdzie jest miłość która była

W jesieni życia gdzieś się zagubiła

Nastały smutne dni i noce

Gdzie podała się powiedzcie gdzie

Powróć do mnie moja miłości

Daruję Ci wszystko co mam

Nie pozwól bym został sam

Przyjdź do mnie choćby pod koniec lata Otul nicią babiego lata

                               – Mirosław Pardela

 

 

Dodaj komentarz