LEKCJA PRZYJAŹNI

Dziś mamy dzień przyjaciela. Ważny dzień, bo bez pewnych relacji nie da się żyć. Do istnienia potrzebny nam jest drugi człowiek. Nie jest łatwo mieć przyjaciół, ale pierwszą lekcje przyjaźni daje nam matka. Mnie dała. To ona nauczyła mnie wiary w ludzi. Wybaczania. Dawania drugiej szansy.

To ona nauczyła mnie słuchać. Widzieć w nawet najgorszym człowieku – człowieka. Bo jak mówiła nikt nie jest święty, każdy popełnia błędy ponosi konsekwencje. Potem czasem potrzebuje drugiej szansy.

To ona uczyła mnie że nawet wiezień potrzebuje by ktoś potem w niego uwierzył. Czy właściwie wykorzysta tę szansę jego wybór. Wiem, że nie zawsze jest to takie proste, ale dziecku takie stwierdzenie wystarcza…

To matka jako pierwsza uczy nas zaufania, dochowania tajemnicy… To ona daje fundament do pierwszych przyjaźni. Bo jest pierwszym powiernikiem. Nauczycielem drobnych gestów. Moja matka nie sądzi ludzi po pozorach, nie szufladkuje, nie dzieli ludzi na lepszych i gorszych, choć lubi naprawiać świat… Mam to po niej.

Moje wspomnienia z dzieciństwa to wielogodzinne jazdy pociągiem. W czasie jednej z podróży jechała z nami żandarmeria wojskowa eskortując uciekiniera. Pięcioletnią dziewczynkę fascynowały mudry, kabury. Kiedy spytałam mamę szeptem czy myśli, że mają przy sobie prawdziwe pistolety zmienili się na twarzy i utkwili wzrok w oknie. Podejrzewam,  że słyszeli mnie wszyscy i chciało im się śmiać. Ale wtedy o tym nie wiedziałam. Popatrzył na mnie tylko aresztowany chłopak. Patrzył na core dziecko dziwnie. Inaczej niż wszyscy – tak strasznie smutno… Kiedy zjadłam kanapkę mama dała mi taki podróżny zestaw zapakowany w szary papier… i kazała mi mu go podać. Powiedziała, że mnie żadami pozwolą i nie mam się czego bać. Bałam się jednak. Mimo to drżącymi rekami podałam mu jedzenie. Żandarmi udawali, że tego nie widzą. Ależ byłam z siebie dumna, że się udało.

Wysiedli na następnej stacji. Nigdy więcej ich nie widziałam. Nie wiem co się z nimi teraz dzieje. Nie wiem czy tamten chłopak pamięta małą dziewczynkę, która dała mu kanapki… Nawet jeśli nie, nie szkodzi. Ja pamiętam pierwszą lekcje człowieczeństwa. Akceptacji drugiego człowieka.

To i wiele innych rzeczy pozwalało mi kochać ludzi. Każdy na początku dostaje u mnie czystą kartkę… 

Mam znajomych, przyjaciół. Są daleko i blisko zarazem… bo są w sercu. Przetrwały relacje z przedszkola, szkół. Pokochałam ludzi spotkanych po drodze. I choć bywam sama jestem szczęśliwym człowiekiem Mam Przyjaciół. Nie wiem czy dobrze odrobiłam tą lekcje, ale nadal widzę człowieka… Przede wszystkim człowieka.

 

 

 

Dodaj komentarz