Ostatnio byłam na wystawię niezwykłej kobiety. Anett nie boi się zaryzykować. Wyruszyć w podróż w nieznane…, bo taka wystawa jest jak skok na głęboką wodę, a może nawet przepaść. Wszyscy artyści pokazując, to co mają w duszy ryzykują, by móc otworzyć nowy rozdział… w tworzeniu. Anett od lat bawi się kolorem i nie tylko. Zmienia kobiety… Podczas wystawy „Mam na imię kobieta” chciała pokazać światu nie tylko swoją fascynację kolorem, ale też to jak ta sama kobieta może mieć różne oblicza. 

Od jakiegoś czasu ja również przekonuję się, że kobiecość ma różne oblicza. Sama ją jeszcze w sobie poznaję i oswajam, a wszystko dzięki, Anett Załęckiej. Jeszcze jakiś czas temu nie przypuszczałam nawet, że będę się aż tak zmieniać, a jednak… Może kobiety po przejściach z przeszłością, chcą własnie się zatrzymać w pedzie i poznać siebie na nowo. Odnaleźć swoje marzenia i siebie. Pokazać światu wszystkie swoje odcienie…

Świat wokół mnie różnie reaguje na te moje/nasze zmiany i poszukiwania. Dziękuję Anett, że nie bała się zaryzykować razem ze mną… i zechciała dać mi szansę zaszaleć z kolorem w moim życiu. To pozwala mi się nadal zmieniać tak samo jak Anett. 

Nikt kto ma artystyczna duszę nie chce stać w miejscu, chce się zmieniać. Próbować nowych rzeczy. To pozorne szaleństwo z kolorem jest dla Anett sensem życia tak elementem każdej z nas jest kobiecość. Świadomość, że możemy być piękne zarówno w sukience od projektanta jak i w wałkach na głowie. Kobiecość jest bowiem w nas samych… musimy ją tylko odnaleźć i oswoić. A wcale nie jest to proste.

 

Pod tekstem jednego z portali naszego miasta anonimowo hejt wrze, a na fb cisza. Ciekawe dlaczego może dla tego, widać nazwisko?
Oceniając kogoś warto by było podpisać się imieniem i nazwiskiem. A nie chować się za nickiem. Takie os. też można pociągnąć do odpowiedzialności. Tylko wam się wydaje, że w internecie jesteśmy anonimowi. Obrazy czy zdjęcia Anety nie muszą się wam podobać, ale kurde szanujmy kobietę. Czy pamiętacie jak to się robi?
Czy tylko zazdrość w tym mieście działa?
Nie oceniam obrazów, bo nie jestem krytykiem sztuki. Wiem tylko, że Anett ma talent. Ktoś napisał z wyrzutem, że Aneta dała na wystawę swoje zdjęcia, a czyje miała dać? Za wykorzystanie czyjegoś wizerunku płaci się grubą kasę. Anett nie mogła złamać prawa, a za dziękuje nikt sobie zdjęć nie robi i nie da ich wykorzystywać na tego typu imprezie za darmo!!!
Każda kobieta chciała by mieć przynajmniej część takich zdjęć w albumie by powspominać wnukom jak to było – jak wyglądała. Zamiast docenić, że coś się dzieje Anetę z hejtowano, tak samo jak kiedyś Anne M, bo fotograf celowo zrobił tak zdjęcia by było widać jej cellulit… Zdjęcia zniknęły, bo aktorka ma kasę dobrego prawnika. Pani Aneta nie postraszyła sądem, bo szkoda jej czasu. Woli robić swoje.
Sama zazdroszczę pani Anecie, że ma talent. Tylko ja się tego nie wstydzę i napiszę to otwarcie. Zazdroszczę jej że chodzi i bez względu na wszystko walczy o swoje marzenia. A, że jest ekspresyjna – ma prawo, cieszyła się z własnej wystawy – ma prawo.
Tak trzymaj Anetko. Anett Zalecka jestem z ciebie dumna!!! Nie bój się marzyć, stawiać sobie nowych celów. Kobiecość może być siłą… i twoją jest. Bez tego nie było by tej nominacji. 

Zdjęcia – archiwum A. Załęckiej

Jeden komentarz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *