MAJÓWKOWE ROZMYŚLANIA

Teraz Majówka wygląda inaczej niż kiedyś. Niema już pochodów pierwszomajowych… Nie ma tylu rzeczy z którymi kojarzyły mi się te dni. Dziś patrze z sentymentem na czarno białe fotografie. Wspominam smak oręża-dy w woreczkach i to co wtedy dla małego dzieciaka frajdą. Bo było tego trochę, nawet w tych trudnych i szarych czasach. Mam czasem wrażenie, że dzieciom żyło się wtedy ciekawiej, choć nie było komputerów. Kiedyś dzieci bawiły się na podwórkach. Dziś siedzą w domu nie tylko z powodu pogody.

ŚWIATEŁKO W TUNELU

Dawno mnie nie było. To znaczy byłam, ale nie było tu moich śladów… Co jakiś czas ląduję na rozdrożu. Muszę wtedy zweryfikować nawet swoje zdrowie. Bo u mnie jak się coś zaczyna dziać, to wszystko na raz. Ciężko mi się wtedy rozpisać na blogu. Uzewnętrzniać się… Nie chodzi o mnie, ale naruszyła bym też czyjąś prywatność. A tego nie chcę i nie mogę robić. W takich chwilach nie umiem założyć maski. Udawać, że jest super.

DLACZEGO WARTO KORZYSTAĆ Z PRZEPISÓW KTÓRE ZNAŁY NASZE BABCIE

Deszcz przestał padać, słonce odbija się w oknach, ale w powietrzu, wietrze czuć już jesień. Trochę mi żal, że czas płynie tak szybko. Lato było jakieś słabe, chłodne. Nie przypomina letnich tygodni z dzieciństwa. Mimo to, dom pachnie tak jak kiedyś. Lasem i owocami. W kuchni po kolei królują kolejne smaki, kolory i aromaty… Lata płyną, ale właśnie dzięki tym powracającym co jakiś czas aromatom nawet po przeprowadzce dom pachnie dawnym domem. Tym do czego byłam przyzwyczajona. Tak obce zimne ściany stały się domem.

DZIEŃ BEZ PRĄDU

Kiedy nic ci się nie chce i nawet dzwonek telefonu dręczy cię od rana, warto się odciąć. Ja wyciszam telefon i piszę. Zapominam o rzeczywistości. Wyruszam w podróż wyobraźni. Wcielam się w postacie i słowa wolno płyną. Zanim się obejrzę jest 5-10 stron historii… dziś właśnie taka opowieść się toczy. Za kilka dni wysyłam opowiadanie na konkurs. Niedługo poznacie moje opowiadanie. Nie miałam weny przez kilka dni. Był pomysł, ale słowa nie chciały nadejść. Aż tu wichura i brak prądu. Martwiłam się tym co dzieje się na zewnątrz, powalone drzewa, zerwane dachy to zagrożenie, ale też cisza… Brak prądu oddziela mnie na kilka godzin od codziennego zgiełku. Taka cisza bardzo inspiruje jeśli nie jest się niewolnikiem technologi…