KAROLINA HARDEJ O POSZUKIWANIU ŻYCIOWEJ HARMONII

Karolina Hardej choruje na SM. Od niespełna roku jest na wózku, ale nie skupia się na chorobie. Koncentruje się na poznawaniu siebie i dobrych stron zaistniałej sytuacji. Zwykle niepełnosprawnym trudno godzić się z chorobą. Widzieć w niej wyższe dobro. Ona traktuje życie jak wyzwanie. Uważa, że można je traktować jak pasję której centrum jest człowiek. Traktowanie człowieczeństwa jak tajemnicy może stać się sensem życia. Wiele przecież zależy od naszej akceptacji. Wiary w sens tego co nas spotyka. To daje jej wewnętrzną harmonie…

Interesuję się wieloma dziedzinami. Fizyką kwantowa, psychosomatyką ( powiązaniem między psychiką, a ciałem), oraz wpływem wiary na nasze życie. Wiary nie tylko wiary kojarzącej się z religią.

13198662_566018810244900_8471177086701658911_o

Głos można oddać codziennie wysyłając SMS na nr 72068 o treści: TC.JEDYNA.14

lub drogą internetową TU – GŁOSUJĘ ZA podając adres e-mail

Należy potwierdzić głos klikając w link wiadomości w razie kłopotów trzeba sprawdzić skrzynkę spamu.

Nie od razu zaakceptowałam, to co mnie spotkało, najgorszy był brak mobilności – zdrowych nóg. Akceptacja to proces i tak naprawdę niedawno dotarło do mnie, że to co się stało w jakimś sensie mnie dopełnia. Uważam, że nie warto się przywiązywać do tych ograniczeń, ale brać z nich co się da… Nikt nie cieszy się z choroby, ale często ona jest po coś. U mnie nagle coś jakby kliknęło i teraz to wiem. To przyszło nagle. Niedawno, bo jeszcze w poprzednie wakacje zupełnie nie czułam się na siłach by tak po prostu wyjść do ludzi, Pokazać im, że teraz jestem na wózku. Obaliłam w sobie dużo stereotypów dotyczących atrakcyjności kobiet. 

A dziś… sama jestem zaskoczona tym skokiem na głęboką wodę. Konkurs Miss Polski na Wózku to jest trochę jak taki skok z wysokości, ale cieszę się z tej decyzji. Wiem, że mogę tym udziałem zmieniać wizerunek osób z niepełnosprawnych. Obalać niektóre mity i pokazywać rzeczywistość z mojej perspektywy. Do tego były różne etapy życia i poszukiwania własnej tożsamości, kobiecości i atrakcyjności…

W wieku dojrzewania chciałam się trochę na siłę tak jakby – ukobiecić – to było fajne przez jakiś czas…A kiedy przyszła diagnoza choroby i nie mogłam już tak swobodnie chodzić i np. kręcić biodrami co jest  atrybutem – prawdziwej kobiety. Teraz po niespełna roku jeżdżenia na wózku wiem, że musiałam zweryfikować dawne poglądy na temat atrakcyjności i kobiecości. Dziś już wiem, że były one nieprawdziwe, sztuczne…

Zazwyczaj najpierw szuka się jej na zewnątrz potwierdzenia tego czego szukamy. Później dochodzimy do wniosku że satysfakcjonujące jest tylko samodzielne odnalezienie tej kobiecości i atrakcyjności w sobie, w swoich oczach. My – to lustra rodziców tylko często oni nie uświadamiają sobie tego albo nie chcą przyjąć tej prawdy do świadomości. I to nie jest nigdy tak że tylko jedno dziecko ma problem w rodzinie i tylko ono… PO COŚ jest chore. Często po to by coś zmienić, pokazać, uświadomić. Zarówno rodzinie, sobie jak i światu… Podobnie jest z kobiecością niepełnosprawnych. To wszystko jest jak zespół połączonych naczyń.

10384142_420332331480216_1691797121929077305_n

Dla kobiet na wózkach najważniejsze jest nie polegać na opinii innych, ale na zmianie punktu widzenia o samej siebie a wtedy inni też, to tak zobaczą… Myślę że po to min. jest Konkurs Miss Polski na wózku. Dzięki udziałowi możemy obalać stereotypy i mity na temat kobiecości niepełnosprawnych, którymi społeczeństwo jest często przesiąknięte.

Mimo wózka nie utraciłam poczucia kobiecości, to dla mnie samej było zadziwiające. Dziewczyna na wózku bywa bardziej przystępna dla mężczyzn, bo nie mogą tak po prostu odwrócić się i odejść na własnych nogach… A w dzisiejszych czasach kobiety są często  prze idealizowane. Mają często bardzo wysokie wymagania co do siebie, ale również w stosunku do płci przeciwnej. Taka postawa często onieśmiela i peszy potencjalnego partnera... – mówi Karolina

 

Dodaj komentarz