DZIEŃ BEZ PRĄDU

Kiedy nic ci się nie chce i nawet dzwonek telefonu dręczy cię od rana, warto się odciąć. Ja wyciszam telefon i piszę. Zapominam o rzeczywistości. Wyruszam w podróż wyobraźni. Wcielam się w postacie i słowa wolno płyną. Zanim się obejrzę jest 5-10 stron historii… dziś właśnie taka opowieść się toczy. Za kilka dni wysyłam opowiadanie na konkurs. Niedługo poznacie moje opowiadanie. Nie miałam weny przez kilka dni. Był pomysł, ale słowa nie chciały nadejść. Aż tu wichura i brak prądu. Martwiłam się tym co dzieje się na zewnątrz, powalone drzewa, zerwane dachy to zagrożenie, ale też cisza… Brak prądu oddziela mnie na kilka godzin od codziennego zgiełku. Taka cisza bardzo inspiruje jeśli nie jest się niewolnikiem technologi…

Ja nie jestem, wytrzymałam bez portali społecznościowych, tv.

Jedyne czego mi brakowało to blog… , muzyka z ukochanych płyt i lodówka – ale to ostatnie ze strachu o jedzenie. Na szczęście był gaz więc ukochana kawa była. Problem mieli ci co mają wszystkie sprzęty na prąd. Oni nie mieli nawet kawy.

Ale młode pokolenie miało gorzej, nie było jak pójść po zakupy, na pizze, popisać ze znajomymi. Nagle dzień bez prądu to koszmar nie ma co robić. A przecież można tak wiele.

Jako dziecko kochałam takie dni bez prądu. Graliśmy wtedy gry planszowe…, mama opowiadała nam legendy przy świecach, a gdy było jeszcze widno czytała nam książki. Nie pamiętam uczucia nudy jakie teraz ogarnia dzieci. Dla nich takie dni jak wczoraj to był koszmar. Dla mnie takie dni to było święto dla mojej fantazji, kreatywności. Wtedy nie było komputerów, mechanicznych zabawek i tysięcy kanałów w tv.

Celebrowaliśmy wtedy nawet ciszę tak ja i teraz to z mamą lubimy. Robimy sobie takie święto gdy jesteśmy same. Spróbujcie tak zobaczycie jakie to fajne. Jak można odpocząć bez wyjazdu czy wychodzenia z domu… Dziś trudno mi się odnaleźć w zgiełku.

 

 

 

Dodaj komentarz