DLACZEGO WARTO KORZYSTAĆ Z PRZEPISÓW KTÓRE ZNAŁY NASZE BABCIE

Deszcz przestał padać, słonce odbija się w oknach, ale w powietrzu, wietrze czuć już jesień. Trochę mi żal, że czas płynie tak szybko. Lato było jakieś słabe, chłodne. Nie przypomina letnich tygodni z dzieciństwa. Mimo to, dom pachnie tak jak kiedyś. Lasem i owocami. W kuchni po kolei królują kolejne smaki, kolory i aromaty… Lata płyną, ale właśnie dzięki tym powracającym co jakiś czas aromatom nawet po przeprowadzce dom pachnie dawnym domem. Tym do czego byłam przyzwyczajona. Tak obce zimne ściany stały się domem.

Kiedy się przesiąknie w dzieciństwie tymi zapachami i smakami nawet najbardziej reklamowane sklepowe produkty nie są w stanie nas do siebie przekonać. Uwieść na dłuższą chwilę choć producenci robią co mogą by przyciągnąć naszą uwagę. Przekonują nas, że możemy wszystko mieć bez wysiłku. Fakt możemy wiele kupić, ale nie kupimy smaku pamiętanego z dzieciństwa. Nie kupimy relacji, ani czasu spędzonego razem przy przetworach.

Wiem, trzeba mieć czas i siłę na takie prace. Ale ten czas jest ważniejszy niż się może wydawać. Nasiąknęłam tymi pracami obserwując moją matkę. To przy tych pracach rozmawiałyśmy o życiu, tradycjach. Uczyliśmy się smaków i zapachów…, które królowały w naszym domu w zimowe dni.

Nawet po latach nic mnie tak nie cieszy zimą jak zapach powideł ze śliwek. Te domowe powidła mają mniej cukru i zero koser-watów. Naprawdę zawierają 100% owoców i serca. Wszystkie przetwory robione w domu są tańsze, niż te na sklepowych półkach. Trzeba się namęczyć. Ruszyć tyłek z kanapy i robić. Nie jest łatwo, ale to w jakimś sensie łączy rodzinę i buduje relacje na przyszłość. Teraz o dobre tanie przepisy nie jest trudno. Jest masa stron, blogów o gotowaniu i zdrowym żywieniu. Wystarczy mieć internet w telefonie. Często przeszukuję internetową przestrzeń w poszukiwaniu kulinarnych perełek.

Choć z roku na rok robimy mniejszą ilość zimowych skarbów. Na 3 osoby nie trzeba ich tyle co kiedyś. Powiecie, że to wszystko można kupić. Ale czy warto? Nie zawsze. Może oszczędzamy czas, ale przy okazji tracimy nie tylko smak z dzieciństwa.

Nawet jeśli dziś nie mamy czasu, czy siły zbieramy zapomniane już przepisy w zeszytach na przyszłość. Pamięć jest ulotna. A dzięki spisywaniu stare przepisy trwają nadal. Kiedyś bowiem przyjdzie czas, że będziemy z nich korzystać. Będziemy bliżej tradycji i tych, których z nami już nie ma…

 

 

 

 

3 komentarzy

  1. Naprawdę piękny post…Aż się zamyśliłam:) Ostatnio z mamą rzadko pichcimy coś razem – czas to zmienić! Dziękuję za te śliczne słowa, bardzo dużo dla mnie znaczył ten post:)

    Byłabym bardzo wdzięczna za poklikanie w linki/banner z boku bloga. Jeśli potrzebujesz gdzieś pomocy – chętnie się odwdzięczę! paulacierpiak, klik Z góry dziękuję!♥

  2. Bardzo zaciekawił mnie Twój post, dobrze się czyta.
    Dzięki za cenne informacje. zdjęcia artystyczne na wesele to również ciekawy temat
    nad którym warto się zastanowić. Jak coś mogę pomóc 🙂 Pozdrawiam

  3. Ja mam swoj ‚maly’ zeszycik z przepisami mojej Babcii i Dziadka. Popieram to co napisalas. Nic nie zastąpi domowej kuchni,przetworow i relacji rodzinnych. To cos bardzo waznego jak tradycja rodzinna i takie rzeczy powinny byc dla nas wazne,poniewaz one krztaltuja wspomnienia

Dodaj komentarz