Od wczoraj wszyscy żyją ślubem Meghan Markle i Księcia Harrego. Było naprawdę pięknie. Można by nawet powiedzieć bajkowo. Wiele kobiet teraz będzie marzyło o takiej sukni. W ciągu kilu tygodni w salonach ślubnych pojawi się szał. Każda panna młoda będzie chciała doświadczyć choćby namiastki takiego ślubu. I ja nie bronię nikomu takiego szczęścia. Ani wzorowania się… Tego się po prostu nie uniknie, ale mimo to ja im nie zazdroszczę… Bo cały czas myślę o ich życiu jak o teatrze w złotej klatce. Mimo że szanuję ich rolę i działalność społeczną mam wrażenie, że są jak marionetki Brytyjskiego biznesu.

Czy w takiej atmosferze, wciąż śledzeni przez paparazzich będą w stanie uchronić swoją miłość? Przecież publicznie wciąż muszą zachowywać się zgodnie z zasadami. Wciąż będą oceniani.

Wydali za mało, lub za dużo.  Więc czego tu zazdrościć? Po ślubie jest codzienność i to ona się liczy… A ich codzienność wcale nie jest lepsza. Pieniądze to nie wszystko. Są potrzebne i wiem to dobrze, ale nie chciała bym mieć ani ich pieniędzy, ani życia…

źródło styl.pl

Mimo to mam nadzieję, że wczorajsi nowożeńcy będą szczęśliwi, ale obawiam się, że przy każdej okazji będą wyciągane na światło dzienne mniej lub bardziej pikantne szczegóły o przeszłości obojga. Nawet jeśli będą one nieprawdą nikt na to nie zwróci uwagi. Prasa bardziej lubi o kimś mówić źle, jakby myśleli tylko o wynikach sprzedaży. Wszystkie media trąbiły o rozwodzie i o scenach seksu w filmach. Jakby wszyscy zapomnieli jak się takie sceny kręci. I boję się, że będzie tylko gorzej. Prasa wyciągnie wszelkie fakty które tylko można i przedstawi je nie koniecznie z  właściwego kontekstu.  Oby bajka nie skończyła się na zdjęciach… 

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *