CZY TYLKO STRACH MA WIELKIE OCZY?

Otóż nie… Wielkie oczy mamy ostatnio wszyscy. Od zamachów Brukseli cichaczem odwracamy wzrok by nie było widać tego, że boimy się o siebie i swoich bliskich.

Nie da się utyć, że dziś granice, kraje są bliżej niż kiedyś…, choć kilometry na licznikach są te same… Strach rośnie. Media wciąż podnoszą temperaturę relacji do tego stopnia, że nawet w moim mieście słyszy się echa dyskusji o zamachach. Mówi się o tym cicho, prawie szeptem. Jakby zbyt głośna wzmianka o tym co się dzieje miała nam zburzyć spokój.

Tak naprawdę nikt nic nie może zrobić. Zwykłym ludziom pozostaje tylko czekać. To jednak nie jest dobre wyjście. Nie możemy chować głowy w piasek jak strusie…, a jednak nie ma dobrego wyjścia. Nie ma…

Nie zamkniemy przecież granic na głucho. Polacy też przecież chcą mieć otwartą drogę do domu. I mimo, że nam się wmawia wiele rzeczy, to rozumiemy dramat wojny. Na kartach naszej historii wojny toczyły się latami. Wiemy z opowiadać czym jest głód, strach przed bombami, minami…

Tak naprawdę nie boimy się uchodźców. Boimy się tego, że jako naród możemy się pomylić. Nikt nie ma na czole napisane jestem terrorystą… a jednak ataki są. Terroryści potrafią zmylić wielu ludzi. Wymknąć się wielu służbom. Wmieszać się w tłum ludzi uciekających przed wojną. Trudno oczekiwać, że ktoś kto ucieka zabierze, ze sobą wszystkie dokumenty i kroniki rodzinne by udowodnić swój status… 

Historia zna wiele przypadkowych działań na fałszywych dokumentach w imię czegoś w co wierzono. Wiem, że takie porównanie nie jest zbyt szczęśliwe, ale to może być jedyny sposób na nasz spokój i poczucie bezpieczeństwa…

Zamachy wciąż trwają.

Był atak w Paryżu, Brukseli. Obawiam się, że to nie będzie koniec.

Przez myśl przeszło mi odwołanie Eurowizji, czy Światowych Dni Młodzieży. Wolała bym nie nie ryzykować dla dobra ludzi, bo modlitwa o pokój, to teraz… o wiele za mało. Trzeba podjąć konkretne działania, by się nie okazało, że jesteśmy czymś zaskoczeni… Czy ktoś podzieli moje obawy i unikniemy rzezi? Nie wiem. 

Trzeba jednak  pomyśleć realnie o tym co jest najważniejsze. 

Nie chodzi mi o to żeby wywoływać panikę, ale jeśli nie udało się potrzymać zamachów Brukseli jaka jest pewność, że da się im zapobiec w innych miejscach?

Moim zdaniem żadna… 

Łatwiej by było ograniczyć możliwości niepożądanych działań, niż działać w warunkach kryzysu i zagrożenia… Życie ludzkie jest zbyt cenne by je dawać niszczyć, choćby strachem. Wole się nie zastanawiać ilu pasażerów Europejskich lotnisk bała się dziś o swoje życie? Ilu bało się choćby przez chwilę. Nikt nie powiedział tego głośno, ale się bali. Czy potrzebny jest zamach byśmy zrozumieli jak cenne jest życie, pokój i poczucie bezpieczeństwa…

 

Dodaj komentarz